Wyzsza Szkola Zarzadzania

DIETETYKA

Sprawdź ofertę
Wyzsza Szkola Zarzadzania

KOSMETOLOGIA

Sprawdź ofertę

KOSMETOLOG - zawód z przyszłością!

Wyzsza Szkola Zarzadzania

Konkurencyjni na rynku pracy
- zwiększenie kompetencji studentów kosmetologii
Wyższej Szkoły Zarządzania w Gdańsku

Projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach umowy POWR.03.01.00-00-K409/16

Trójmiasto, Wywiad z rektorem WSZ prof. dr hab. Andrzejem Balickim, 3 lipca 2000

Wywiad z rektorem Wyższej Szkoły Zdrowia prof. Andrzejem Balickim
Trójmiasto, 3 lipca 2000

– Krążą różne opinie na temat prywatnych wyższych uczelni. Pan profesor zdecydował się na pracę w jednej z takich placówek. Został pan rektorem powstałej w zeszłym roku Wyższej Szkoły Zdrowia w Gdyni. Czy uważa pan, że te szkoły są potrzebne?
– Wyższa Szkoła Zdrowia jest uczelnią niepubliczną, a oznacza to jedynie, iż aby zrealizować nasze cele statutowe nie jesteśmy ani uzależnieni, ani też finansowani z funduszy budżetowych. Utrzymujemy się wyłącznie z opłat za studia wnoszonych przez studentów. Wynoszą one 2100 zł za semestr studiów dziennych oraz 2000 zł za semestr studiów zaocznych plus 300 zł opłaty wpisowej.
Nasi studenci nie mogą liczyć na taryfę ulgową, ale też nie będą musieli mieć kompleksów przed absolwentami uczelni zachodnich. Przyszłość Polski zależy od ludzi, od ich kompetencji, wiedzy i profesjonalizmu. Chcemy, aby nasi absolwenci łatwo przystosowywali się do wymogów szybko zmieniającej się rzeczywistości społecznej i gospodarczej, i tego między innymi chcemy ich nauczyć. Obok wiedzy teoretycznej, chcemy nauczyć ich również praktycznej wiedzy o świecie, w jakim żyjemy. Czy uczelnie niepubliczne są potrzebne? Pod koniec lat osiemdziesiątych na 10 tys. mieszkańców naszego kraju mieliśmy tylko 100 studentów, gdy w tym samym czasie w Kanadzie na 10 tys. mieszkańców przypadało 700. Obecnie, między innymi dzięki uczelniom takim jak nasza, mamy wyniki porównywalne z krajami Unii Europejskiej.
– Pan prof. mówi o braku zależności finansowej od budżetu państwa. Czy to oznacza, że jesteśmy w pełni samodzielną placówką?
– Jesteśmy w pełni samodzielni. Myślimy oczywiście o współpracy z innymi uczelniami. Prowadzimy korespondencję z wieloma uczelniami obcymi. Są to bardzo pożyteczne kontakty. Jednak szkołę budujemy sami, a nie z pomocą przypadkowo wybranego małego uniwersytetu amerykańskiego.
– W jakich specjalnościach kształci wasza uczelnia?
– Jak na razie mamy dwie specjalności: zarządzanie finansami i marketing. Jesteśmy w toku tworzenia nowych specjalności. Złożyliśmy już w Ministerstwie Edukacji Narodowej aplikacje. Zabiegamy o cztery nowe specjalności: ubezpieczenia, celnictwo, zarządzanie małą firmą oraz gospodarkę internetową. Plany studiów zaplanowaliśmy perfekcyjnie i naszym zdaniem są one bardzo interesujące. Mamy, zatem nadzieję, że niedługo będziemy mieli sześć specjalności. Zważywszy na to, że studenci naszej uczelni muszą wybierać specjalizację dopiero po trzecim semestrze, wydaje się bardzo prawdopodobne, że ci, którzy podejmą naukę w tym roku akademickim, będą mogli wybierać już spośród sześciu specjalności.
– To bardzo ambitne plany. Żeby je zrealizować nie wystarczą dobre chęci, potrzebna jest do tego wykwalifikowana kadra oraz baza.
– Właśnie taką bazę tworzymy. Mamy działkę w znakomitym punkcie w Oliwie. Mamy też doskonały projekt. Jesteśmy na etapie przygotowywania się do rozpoczęcia inwestycji. Naszym celem jest inauguracja roku akademickiego 2001/2002 w nowym, własnym i nowoczesnym budynku.
Kadrę naukową Wyższej Szkoły Zdrowia w Gdyni stanowi grono wybitnych nauczycieli akademickich. Są to nie tylko osoby związane z trójmiejskim środowiskiem akademickim, głównie z Uniwersytetem Gdańskim, Politechniką Gdańską i Wyższą Szkołą Morską, ale także, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Edukacji Narodowej, praktycy zatrudnieni poza systemem szkolnictwa wyższego WBK S.A., PKO BP, Hestia, Atlas, Telekomunikacja Polska S.A., urzędy skarbowe, biura rachunkowe i wiele innych.
– Czy zamierzacie promować najlepszych studentów? Czy na Waszej uczelni, panie profesorze, warto będzie zabiegać o dobre oceny?
– Chcemy premiować studentów najlepszych, wybijających się w nauce. Skonstruowanie minisystemu stypendialnego zapowiadaliśmy wcześniej i 18 czerwca ogłosiliśmy go. Nagradzanie będzie polegało przede wszystkim na obniżeniu czesnego. Początkowo chcemy w ten sposób uhonorować po trzech najlepszych studentów zarówno na studiach dziennych jak i zaocznych, kierując się średnią uzyskanych ocen w całym dotychczasowym toku studiów. Niezależnie od tego, dodatkowo będziemy nagradzać jednego najlepszego studenta w każdym semestrze bez względu na to jakie wyniki osiągał wcześniej. Sądzimy, że system ten będzie motywował do wytężonej pracy.
– Decydujecie się na bardzo poważne inwestycje. Postępujecie bardzo odważnie. Nie obawiacie się, że zamęt, który powstał wokół szkół prywatnych, może i wam zaszkodzić?
– Zamęt to dobre słowo. Nie sądzę, aby był on udziałem ministerstwa. Albo raport NIK został sporządzony nieudolnie, albo ktoś źle go odczytał, świadomie lub nieświadomie. Tego nie wiem. Na ten temat wypowiedziały się stowarzyszenia szkół prywatnych. Ze swej strony jako statystyk mogę dopowiedzieć, że ktoś, kto usiłuje kreować prawidłowości na podstawie paru przypadków, wykazuje poważne luki w rozumowaniu i lepiej, żeby nie zgłaszał się do mnie na egzamin, bo dwójka murowana. A najlepiej kwestię zakończyć stwierdzeniem, że szkoły niepaństwowe maja się dobrze i rosną w siłę, czy się komuś podoba, czy też nie. Dlatego plany Wyższej Szkoły Zdrowia są odważne i jest w nich grono osób, które naprawdę chcą coś dobrego zrobić.

Cofnij

WSZ na Facebooku