Wyzsza Szkola Zarzadzania

DIETETYKA

Sprawdź ofertę
Wyzsza Szkola Zarzadzania

KOSMETOLOGIA

Sprawdź ofertę

KOSMETOLOG - zawód z przyszłością!

Wyzsza Szkola Zarzadzania

Konkurencyjni na rynku pracy
- zwiększenie kompetencji studentów kosmetologii
Wyższej Szkoły Zarządzania w Gdańsku

Projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach umowy POWR.03.01.00-00-K409/16

Kto jest kim, Businessman magazine, maj 2002

Kto jest kim – Marcin Geryk

Businessman magazine, maj 2002

INNI O NIM

Marcin już na studiach, zajmując się rodzinnym biznesem, umiał znakomicie promować swoją działalność i elastycznie dopasowywać się do potrzeb rynku. To człowiek z wrodzoną smykałką do interesów, ma w sobie taką menedżerską agresję. Tacy ludzie albo zostają znakomitymi menedżerami, albo tworzą dobre firmy.
Krzysztof Zdanowski,
Katedra Finansów Uniwersytetu Gdańskiego,
Gdańska Akademia Bankowa

ON O SOBIE
Kręci mnie satysfakcja młodych ludzi. Kiedy zobaczyłem na inauguracji nowego roku akademickiego w nowej siedzibie Wyższej Szkoły Zarządzania w Gdańsku kilkuset zadowolonych studentów, poczułem się bardzo szczęśliwy. Gdybym jej nie założył, nigdy bym nie zaznał takiego zawodowego uczucia.

Trzy lata temu Marcin Geryk, najmłodszy założyciel szkoły wyższej w Polsce, oficjalnie powołał Marcina Geryka na stanowisko kanclerza tej uczelni, też najmłodszego w kraju. Takiego dokumentu wymagał statut WSZ w Gdańsku i bank. Dziś śmieje się, że był spokojny, bo oddawał szkołę w dobre ręce

– Na rynku funkcjonują stereotypy, że szkolę wyższą musi założyć grono szacownych profesorów. Chciałem to zmienić. Fakt, to było dla mnie ogromne wyzwanie, miałem wiele obaw, ale bardzo mi pomógł entuzjazm profesorów z mojej uczelni – mówi Geryk, 31-letni absolwent wydziału zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. W tym roku utworzoną w 1999 r. Wyższą Szkołę Zarządzania w Gdańsku opuszczą pierwsi licencjaci. – I zaraz składamy wniosek w MEN o prowadzenie studiów magisterskich – zdradza kanclerz WSZ. Staropolsko brzmiący kanclerz to dyrektor generalny, odpowiedzialny na uczelni za wszystko, poza dydaktyką. Żeby objąć tę funkcję, trzeba zostać powołanym przez założyciela szkoły. – Tak się złożyło, że musiałem sam dla siebie przygotować stosowną nominację, gdyż wymagał tego zatwierdzony przeze mnie statut, takiego dokumentu potrzebował też bank, w którym staraliśmy się o kredyt na budowę siedziby. Sam ją sobie uroczyście wręczyłem – opowiada kanclerz WSZ w Gdańsku.
Na organizowaniu „przedsiębiorstw edukacyjnych” Geryk zna się całkiem nieźle.
– Wyssałem to z mlekiem matki – śmieje się. Jego matka jest pedagogiem ze specjalnością zarządzanie oświatą. W 1989 r., rok przed rozpoczęciem studiów, utworzył z rodzicami Przedsiębiorstwo Oświatowe Rotex. Został dyrektorem zarządzającym, prawdopodobnie najmłodszym w Polsce. Spółka zajęła się organizacją szkoleń, najpierw językowych, później zawodowych. Startowała w przetargach organizowanych przez urzędy pracy, dość agresywnie zdobywając rynek. W sumie z jej oferty skorzystało dotąd ok. 6000 osób.
– To była świetna szkoła. Sprawdzałem rynek, uczyłem się współpracy z urzędami, patrzyłem, co może mieć wzięcie – opowiada Geryk. – Stąd wziął się pomysł utworzenia sieci szkół policealnych pod nazwą Gdańsk Business College. Obecnie na Pomorzu działa ich 21. W końcu zamarzyła mi się uczelnia. Z biznesowego punktu widzenia „młodych wilków” to się kupy nie trzyma. Można być jedynie jej założycielem, a nie właścicielem, działa ona jako instytucja non-profit, czyli zyski są przeznaczane na rozwój. Oczywiście, mógłbym sobie wyznaczyć pensję gwarantującą wycofanie przynajmniej części wyłożonych pieniędzy, ale najpierw szkoła musi osiągnąć stabilność finansową. Na razie musi wystarczyć satysfakcja z władzy nad „tworem”, którego jestem ojcem, który edukuje ponad 1200 młodych ludzi, który mogę mieć, ale… nie mogę go zabrać, myśląc kategoriami zwrotu kapitału. O czym marzy? Że już niedługo będzie mógł porzucić ręczne sterowanie, bo uczelnia zacznie działać sama, jak dobrze naoliwiony mechanizm. Że dorówna do najlepszych zarządzających uczelniami w kraju (- Stale ich podpatruję, trochę zazdroszczę, wyciągam wnioski, analizuję swoje błędy i to wszystko nie pozwala mi do końca cieszyć się dotychczasowymi osiągnięciami – twierdzi).
– Gdybym miał zaczynać jeszcze raz, zrobiłbym to samo – mówi Geryk. – Może lepiej, może szybciej, ale to samo. To świetna szkoła zarządzania, bo trzeba godzić bujających niekiedy w chmurach pedagogów, rozbrykanych studentów i twardą ekonomię. Umieć słuchać i rozumieć, a jednocześnie twardo egzekwować postanowienia. Ale to jest super. Dlatego myślę już o utworzeniu kolejnej szkoły…

Cofnij

WSZ na Facebooku